,

Kamera Forever SC-400 4k Wi-Fi - mały, ale wariat [test]

Kamera Forever SC-400 4k Wi-Fi - mały, ale wariat [test]

Podobno rasowe nerdy najlepiej czują się w piwnicy. ;) Zdarzają się jednak dni i weekendy, kiedy trzeba wyjść, rozruszać zastałe kości i zrobić coś szalonego. Do zarejestrowania takich wyczynów przyda się kamerka, która choć w nazwie ma słowo "sportowa", idealnie nada się też do innych intensywnych aktywności. Zapraszam do testu kamery Forever SC-400 4k Wi-Fi. Na końcu znajdziesz też konkurs.

Tekst powstał przy współpracy z producentem sprzętu, firmą Forever.

SC-400 jest pierwszą kamerą sportową, która trafiła w moje ręce, musicie mi więc wybaczyć rozmawianie o oczywistych oczywistościach. To, że nie mam porównania, jest w przypadku SC-400 dużą zaletą, o czym gdzieś w okolicach końca tego testu.

Zanim opowiem o mocnych i słabych stronach sprzętu, trochę o firmie. Forever, oprócz rejestratorów video, robi dużo innego nerdowego dobra, między innymi akcesoria do telefonów, tabletów, bezprzewodowe głośniczki czy smartbandy. Wszystko, łącznie z kamerkami, w bardzo polskich cenach, co z miejsca stawia go wysoko. :)

Kamerka Forever SC-400 to malutkie i leciutkie pudełeczko (59,3 x 24,6 x 41,1 mm, 44gramy), ale o wielkich możliwościach. W solidnej obudowie z tworzywa sztucznego zamknięto możliwość filmowania w 4k, łączenia się z innymi urządzeniami przez Wi-Fi, odtwarzania filmów bezpośrednio z urządzenia dzięki micro HDMi i robienia zdjęć w kilku trybach (seryjnym, z wyzwalaczem, timelapse).

sc-400-2

 

Na obudowie, oprócz przydatnych wypukłości, uniemożliwiających wyślizgnięcie się maleństwa z rąk, znajdziesz również duży (jak na mikroskopijne wymiary ;)) wyświetlacz, wspomniane już micro HDMi, a także micro USB (do łączenia się z komputerem i ładowania kamerki) oraz wyjście microSD.

Wszystko fajnie, ale... sprzęt nie posiada w zestawie żadnej karty SD. Bardzo szkoda, bo żeby faktycznie osiągnąć jakość 4k, należy do ceny zestawu dodać jeszcze kilka stówek (przy dobrej i dużej karcie będzie to prawie cena samej kamerki). Nie wiem, czy taka praktyka jest regułą w przypadku kamer sportowych, ale ja z przyjemnością zrezygnowałabym z jednego czy dwóch bajerów w zestawie, w zamian otrzymując gotową do działania kamerę z podstawową choćby kartą.

A skoro o "bajerach" mowa, to miłośnicy sportów ekstremalnych nie będą mieli powodów do narzekania. Najważniejszym z nich jest wodoodporna obudowa, która chroni SC-400 przed wilgocią (do 30 metrów) i przypadkowym obiciem kamerki. Do niej też montujemy większość akcesoriów w zestawie. W jego skład wchodzą:

  • Mocowanie na śrubę 1/4″
  • Kabel USB
  • Śruby mocujące
  • Mocowanie na rower
  • Klips
  • Mocowanie na kask
  • 2x mocowanie
  • Zapasowa ochrona ekranu
  • Taśmy zaciskowe

Czyli w sumie duże ilości naraz różnych części, które umożliwiają zamontowanie SC-400 wszędzie, od człowieka do psa. ;) W zestawie nie ma uprzęży dla mniej aktywnych, dzięki której kamerkę przymontujesz do własnego korpusu. Na szczęście ja taką w zestawie dostałam i właśnie ją najmocniej eksploatowałam podczas testów.

sc-400-3

Jak już wspomniałam, kamerka robi zdjęcia i filmy. Ich jakość, rozdzielczość, a nawet podstawowe ustawienia obrazu (np. ekspozycję) ustawimy w bardzo wygodnym menu.

W zależności od parametrów karty pamięci, filmy mogą mieć jakość nawet do 4k, za to tylko w 25 klatkach na sekundę (ale podobno konsolowcy nie poczują różnicy ;)). Jakość godną PCMR (60 klatek) można osiągnąć tylko w full HD. Zdjęcia za to mogą mieć aż do 12M (4000x3000). Przejrzałam sobie dla porównania inne sportowe kamerki (w tym, oczywiście, głównego konkurenta, czyli GoPro) i przyznam, że jestem pozytywnie zaskoczona. SC-400 nie ustępuje dużo droższym i bardziej znanym konkurentkom, dzięki czemu jest wartym rozważenia urządzeniem nawet dla najbardziej wymagających.

sc-400-4

 

Siłą kamerki są też jej tryby. W przypadku wideo, oprócz zwykłej rejestracji obrazu, jest też funkcja nagrywania w pętli. W tym trybie SC-400 nadpisuje poprzednie nagrania, jeśli skończy się miejsce na karcie. Funkcja wprost skrojona dla kierowców, którzy chcą użyć kamerki jako urządzenia rejestrującego zdarzenia na drodze.

"Na bogato" jest dopiero gdy przełączysz się na zdjęcia. Znajdziesz tu zdjęcia w serii (po naciśnięciu wyzwalacza kamera robi 3 zdjęcia jedno po drugim), samowyzwalacz i funkcję time-lapse, czyli zdjęcia złożone w zgrabną animację.

Wi-Fi jest, ale...

SC-400 posiada też funkcję Wi-Fi, dzięki której urządzenie można obsługiwać poprzez tablet czy smartfona. Producent nie dostarcza jednak dedykowanego oprogramowania, bo kamerka działa z popularnym programem Ez iCam, dostępnym na iOS i Androida.

Wystarczy pobrać aplikację, przełączyć kamerę w tryb Wi-Fi, podłączyć nasze urządzenie do sieci kamerki i już można obsługiwać ją poprzez interfejs telefonu czy tabletu. To bardzo przydatna funkcja, szczególnie gdy SC-400 umieszczona jest w trudno dostępnym miejscu, jak kask czy pies. :D

Niestety, niziołki telefonii (czyli iOSowcy - pozdrawiam Kubę Prószyńskiego ;)) mogą mieć z tym problemy, bo aplikacja wybitnie nie chce współpracować z jabłkotelefonami. Przy próbie podłączenia się do Wi-Fi kamerki, telefon prosi mnie o hasło do sieci, którego... nigdzie nie ma. Ani w instrukcji, ani na pudełku, ani w internetach. I nie, nie działają też typowe, defaultowe hasła, jak 0000 czy 9999. ;) To najwyraźniej błąd, bo ta sama aplikacja na Androidzie działa bez zarzutu.

A jak to się sprawdza w praktyce?

Uff... Nagadałam się, nachwaliłam, wytłumaczyłam. Pora na mięcho - czyli jak kamerka sprawdza się w praktyce.

I tu, mały disclaimer: do testów użyłam zwykłej, nieprofesjonalnej karty mikroSD. Nie pozwoliła mi ona nagrywać wideo w 4k, więc nie pokażę Wam topowych możliwości sprzętu. Zrobiłam to z premedytacją, by pokazać jak SC-400 zachowuje się w normalnym, codziennym użytkowaniu - rzadko kiedy ktoś z nas ma przecież w domu kartę do 4k, za to takie zwykłe zawsze gdzieś się znajdą.

Moja karta pozwoliła mi nagrać filmy w jakości 1080p. Żeby przetestować ją w dynamicznych okolicznościach przyrody, wybrałam się do... chorzowskiego Wesołego Miasteczka. A co! ;)

Powyżej aż dwa filmy. Jeden zrobiony na rollercosterze (przyznaję się bez bicia, że w roli testującego pojawił się tu mój dzielny Konkubent, bo ja do tej piekielnej maszyny nie wsiądę za nic na świecie). Drugi, to przejażdżka Diamentową Rzeką - nowością w Wesołym Miasteczku, która idealnie sprawdza się w te ostatnie gorące, letnie dni i przy okazji pozwoliła mi przetestować wodoodporność kamerki. ;)

Jak widać, SC-400 bardzo fajnie radzi sobie z dynamicznymi ujęciami. Dobrze reaguje też na mocne słońce (nie wariuje, nie zaciemnia obrazu i dynamicznie dostosowuje się do zmiany warunków oświetlenia - patrz rollercoaster). Na obu filmach zostawiłam też oryginalne dźwięki, żebyście mogli usłyszeć przyzwoitą jakość dźwięku. Jak przystało na kamerkę sportową, kąt widzenia ustawiony jest na szerokie 170 stopni, dzięki czemu ujęcia wyglądają świetnie.

Przy okazji rollercoastera przekonaliśmy się też na 100%, że mocowanie jest bardzo solidne. ;) A przy okazji Diamentowej Rzeki, że wodoodporna obudowa faktycznie nie przepuszcza wody. W tym drugim przypadku jedynym efektem ubocznym była para wodna, osadzająca się wewnątrz (nieszczęśliwie - dokładnie na elemencie obudowy chroniącym obiektyw), przez co kilka razy trzeba było "wietrzyć" urządzenie, by móc nagrać zdjęcia i filmy bez zakłóceń.

Kliknij w miniaturkę, żeby zobaczyć zdjęcie w pełnym rozmiarze

Jakość zdjęć, przynajmniej na średniej jakości karcie, pozostawia sporo do życzenia. O niebo lepiej poradzi sobie z rejestracją stałego obrazu dowolny smartfon. Być może lepiej jest w większych rozdzielczościach, ale nie spodziewam się cudów - wszak zdjęcia są tu przecież tylko dodatkiem do ważniejszych funkcji kamery.

Jeśli miałabym jeszcze się do czegoś przyczepić, to SC-400 mógłby mieć też nieco dłuższy czas żywotności baterii. Intensywna zabawa sprzętem powoduje, że akumulatorek wystarcza na około godzinę nagrywania filmów. To w sam raz, by nagrać kilka dynamicznych ujęć (na przykład kilka zjazdów na urządzeniach w Wesołym Miasteczku), ale już niewystarczająco, by zrobić dłuższy film, kręcony bez przerwy. Na szczęście kamerę ładuje się poprzez microUSB, można więc mieć w pogotowiu powerbanka i w razie potrzeby podładować sprzęt na świeżym powietrzu.

forever-sc400-producentPODSUMOWANIE

Wspomniałam na początku, że SC-400 jest moją pierwszą kamerą sportową. To dobrze, bo uważam ją za idealne rozwiązanie dla osób, które nie uprawiają intensywnie sportów, a jednak chcieliby mieć zgrabne i wytrzymałe urządzenie do nagrywania okazjonalnych filmów z ciekawych wypadów za firewalla. ;)

Totalnie intuicyjne, z mnóstwem fajnych dodatków (i to w cenie!), łatwe w obsłudze i z najważniejszymi funkcjami - SC-400 ma wszystko, czego taka osoba potrzebuje.

Minusem jest brak karty SD, która może kosztować naprawdę sporo, jeśli zechcemy kręcić filmy w 4k. Bateria również mogłaby być nieco większa, choć tu raczej czepiam się na siłę.

Prawdziwą bombę zostawiłam jednak na koniec. Jak myślisz, ile kosztuje kamerka z wodoodporną obudową, kręcąca wideo w 4k, z Wi-Fi i całą masą akcesoriów? Otóż: mniej niż 400 zł. I to właśnie niewątpliwa zaleta tego sprzętu - cena dokładnie taka, jakiej chciałabym spodziewać się po moim pierwszym sprzęcie tego typu. Atrakcyjna na tyle, by skusić się, złapać bakcyla i użytkować intensywnie bez konieczności obchodzenia się z nią jak z jajkiem za prawie 2000 złotych (pozdrawiamy GoPro ;)).

Forever SC-400 polecam wszystkim, w szczególności zaś osobom takim jak ja - średnio aktywnym, ale szukającym urozmaicenia aktywności na świeżym powietrzu, a także tym, którzy zastanawiają się nad kupnem kamerki, ale nie chcą na początek ryzykować z bardzo drogim sprzętem.

Będziecie zadowoleni, jako i ja jestem! :)

Dane techniczne

Dodatkowe porty
micro USB, micro HDMI
Kąt widzenia
170 stopni
Nagrywanie w pętli
Tak
Obraz
4K Ultra HD
Pamięć
micro SDXC do 64 GB
Rozdzielczość obrazu
12 MP/8 MP/5 MP/4 MP
Rozdzielczość wideo
4K (25 fps) i 2,7k (30 fps)/1080p (60/30 fps)
Wodoodporność
30 m
Wyświetlacz LCD
2''
47 Responses
  1. Zabrałbym taką kamerę na eventy, aby pokazać dzień z życia cosplayera. Wszyscy zachwycają się zdjęciami, ale czasem nie wiedzą ile trzeba włożyć pracy, żeby osiągnąć chociażby takie efekty jak na załączonej fotce. Filmiki z powstawania kostiumów też byłyby ciekawym urozmaiceniem i pokazaniem procesu tworzenia “od kuchni”.

  2. Zamontował bym sobie taką kamerkę na głowie i poszedł pobawić się w paintbolla. Później obejrzał bym swojego realnego fpsa ;)

  3. O ja, wszechświat mnie usłyszał!

    Niebawem biorę ślub. Prawdziwie geekowy ślub bo jaki może być ślub organizatorki konwentów fantastycznych z gamerem, podcasterem popkulturowym i programistą w jednym? Nie może być to klasyczny, śnieżno biały ślub z balonami, liliami i gołębiami. Nie dalej jak dwa tygodnie temu oficjalnie zrezygnowaliśmy z kamerzysty, na rzecz wypożyczenia kamery GoPro. Hej! Po co nam kamerzysta skoro mamy genialnego fotografa, a film możemy nagrać sami, lub z pomocą tej bandy nerdów i geeków zaproszonych na nasze ślubne wydarzenie? Nie powiecie mi, że wieczory kawalerskie to nie są sporty ekstremalne (zwłaszcza, gdy świadek grozi walką na miecze, a potem karczemną bijatyką w pubie dla graczy przy Mortalu!). Do mało spokojnych należą też wieczory panieńskie, w trakcie których eksperymentuje się z fryzurami księżniczki Lei, Lagerthy, czy Sansy Stark, a potem upija się drinkami w kolorach Hulka, Kapitana Ameryki, Iron Mana, czy Thora. Przygotowania do ślubu to idealny moment na kręcenie pierwszego wspólnego daily vloga, a sam dzień wesela to pole do popisu dla drużbów i druhen, na barki których spadnie kreatywne nagranie walki na miecze świetlne zamiast pierwszego tańca, oraz wesela w rytmach znanych każdemu wielbicielowi filmów, seriali i gier. Sesja ślubna plenerowa? Jasne, ale zaraz potem podróż poślubna do Poznania bo przecież Pyrkon i trzeba tam być, żeby dalej kręcić vloga o geek małżeństwie!

  4. Geekowy plan z udziałem kamerki SC-400 4k Wi-Fi:

    Powoli zbliża się festiwal MFKiG, na który planuje się udać. Przedstawienie całego eventu z dobrej perspektywy, rozmowy z autorami komiksów, esportowcami, wszystkie możliwe stoiska i cały teren. Taka pełna, spokojna i dokładna wirtualna wycieczka, aby choć w połowie poczuć, że jest się uczestnikiem tego wydarzenia. Dodatkowo, wszystkie możliwe cosplaye, backstage i strefa GAMEJAM, gdzie kreatywni ludzie w kilka dni tworzą wspaniałe dzieła. To byłoby coś. Plan jest, brakuje tylko dobrej kamerki :)

  5. Plan idealny dla geeka to:
    PIĄTEK – Strzelanka ASG w stylu postapokaliptycznym, czyli Fallout na żywo. Kamerkę montujemy na kasku lub na broni i rejestrujemy całą zabawę, a następnie wrzucamy na Jutuby i liczymy hajs, bo ten musi się zgadzać ;) Kamerka jest nieco poobijana i zmęczona, ale szczęśliwa. Na zakończenie dnia popijamy Nuke Colę i idziemy spać w piżamie z Batmanem.
    SOBOTA – Wypad na event e-sportowy, np. IEM w Katowicach. Kamerka oczywiści idzie razem z nami i nagrywa tysiące ludzi i najpiękniejsze cosplayerki. Kamerka czerwieni się z zawstydzenia, ale dalej nagrywa. Znowu wideo leci na Jutuba. Z zarobionej kasy stać nas już na niezłą imprezkę, czyli jedno piwo.
    NIEDZIELA – Jak wiadomo, geek uwielbia siedzieć w domu, a słońce działa na niego jak na Drakulę. Dlatego weekend nie może być aż tak bardzo aktywny. Niedzielę spędzamy w domu ze znajomymi, grając w gierki i oglądając filmy. Kamerka tym razem odpoczywa. Zresztą i tak byłaby zażenowana poziomem dyskusji na temat wyższości PES-a nad FIFĄ i kto wygrałbym walkę – Son Goku czy jednak Superman. Ale co do jednego nie ma wątpliwości – Krillan i tak by zginął. Po piwie zarobionym na jutubach czujemy się wyluzowani i szczęśliwi. Tak kończy się nasz weekend :)

  6. 3 dni chodzenia po okolicy i skanowania budynków żeby potem ponakładać to co zeskanowałem na obiekty 3D, wrzucić do silnika gry i zrobić sobie zombie apokalipsę (albo symulator hodowli jednorożców, jak kto woli) w swojej nudnej jak Silmarilion dzielnicy. Poza nudą w “realu” jest tu niebezpiecznie jak pod prysznicem w Arkham więc jej kompaktowy rozmiar i wytrzymałość na pewno pomogą mi wrócić z nią cało do domu ;-)

  7. Gramy z Żoną w Ingress. Całkiem sporo spacerujemy. Taka kamera mogłaby posłużyć do uwietrzniania naszych wspólnych wypadów (jak ten, z którego właśnie wracamy- mowa tu o Wrocławskiej anomalii). Takie filmy pokazałyby Geekowemu społeczeństwu jak świetnie można grać w MMO odwiedzając różne miejsca na świecie. No i nie trzeba grać w pokemony… pozdrawiam =)

  8. Od 12 dni jesteśmy z żoną szczęśliwymi rodzicami :-) Ja jestem geekiem, choć ciężko z moim chobby ponieważ po narodzinach córki brak czasu i z pieniędzmi też się nie przelewa. Na razie musi wystarczyć mi robienie malutkiej zdjęć telefonem. Ale super sprawą było by nagranie taką kamerką całego weekendu by pokazać ile energii i miłości rodzice wkładają w wychowywanie swoich pociech :-) Mało tego, nagrywałbym tą kamerką codziennie aby kiedyś usiąść z córką przed ekranem i śmiać się z tego jak wspólnie przeżyliśmy jej dorastanie :-)

  9. Z taka kamerką na głowie ? … Nie pozostaje nic innego wybrać się na poranny rower. Potem zrobić realne
    zakupy w Kauflandzie. Nabrać wiaderko węgla w piwnicy. Zrobić sobie spacer po lesie a wieczorem może jakiś sex tape ?? :D

  10. Plany na weekend w stylu Geek? Zdecydowanie wspinaczka po górach! Czy to na własnych nogach czy na rowerze. Parę godzin wysiłku zamieni się w ogromny uśmiech i wykrzyknięcie “Wow” będąc już na szczycie. Osobiście za pierwszym razem skojarzyły mi się widoki z typowym eksplorowaniem i expieniem grając w Gothica czy Wiedźmina. Może dosyć freakowate skojarzenie, ale kto grając w Gothica nie chciał sam sobie pobiegać po górach – niech pierwszy rzuci… lagą :D

  11. Weekend w stylu geek? Hmm.. Z kamerką.. Toż to wyzwanie dopiero :) Można by zajrzeć do Mordoru, odwiedzić Arkham nocą lub eksploatować świat Wiedźmina. Nie wierzycie? Siadam przed konsolą, uruchamiam kamerkę i już zabieram niedowiarków do tych wspaniałych światów. Jednak to nie takie proste, bo trzeba wyjść z domu :D Dziś wszyscy chodzą łapać Pokemony i mają motywację, ale lepiej tego nie dokumentować :P Tak naprawdę używałabym kamerki podczas grania w siatkówkę plażową (póki jest ciepło) ze znajomymi. Niby taki banał, a jednak chcielibyście to widzieć, jak moja skromna osoba (1,50 m w kapeluszu) próbuje zablokować męża (1.90) i dziwi się, że nie wychodzi, albo jak działa siła grawitacji, o albo jak komuś z nas zdarzy się naprawdę świetne zagranie i nikt go nie zauważył, takie sprawy warto dokumentować. W przyszłości będę mieć argumenty dla dzieci żeby wychodziły na podwórko, nie tylko łapać Pokemony :)

  12. Kamera i weekend w stylu geek! Rozwiązanie jest bardzo proste! W głowię malowało mi się mnóstwo fantastycznych histroii związanych z fantastycznymi światami, czy to z gier, książek czy filmów. Ale postanowiłem zejść na ziemię i skończyć wyobrażać sobie te wszystkie wyimaginowane bzdury. Przecież absurdalnie bym wyglądał w pełnej zbroi płytowej ganjący po pustkowiach jakiegoś fantastycznego świata z kamerą przytwierdzoną do hełmu, prawda?! Dlatego będę marzył bardziej przyziemnie; odwiedziłbym wszystkie gejmingowe lokale w naszym prawie fantastycznym kraju i zrobił relację właśnie przy pomocy naszej nowej kamery, wszystko z perspektywy pierwszoosobowej niczym osadzony w realiach gry bohater! To byłoby coś wspaniałego. Po takim realnym weekendzie, odstawiłbym mojego gryfa do górskich stajni i szczęśliwy spoczął na zasłużony odpoczynek :)

  13. Jeśli weekend ma być geekowy, wybierzemy się na wycieczkę śladami Reynevana z Bielawy, z Trylogii Husyckiej. Plan jest prosty, acz intensywny. Najpierw znajdujemy przelot do Madrytu w piątek wieczorem, przejeżdżamy do Toledo, bo tam przecież studiował młody Reynevan, zwiedzamy jak tylko możemy, wracamy do Madrytu, łapiemy samolot do Wrocławia (tak, to możliwe) i jazda na Dolny Śląsk, a to już przecież bułka z masłem :) Całość weekendu husyckiego będzie trzeba poprzeć maksymą: spanie jest dla słabych.

  14. Weekend w stylu geek? biorąc pod uwagę to, jakie możliwości terenowe daje mi moje miasto, z pewnością LARP! wideo relacja z LARPA, kręconego na przykład w ruinach zamku Krzyżackiego albo w lesie, gdzie możesz natknąć się na różne, fantastyczne stwory – to by było coś! Nagranie takiej relacji z pewnością przekonałoby wielu sceptyków do tego, jak bardzo LARPY są fajne. To niemalże możliwość nakręcenia świetnego horroru, filmu fantasy czy nawet komedii, w której sam jesteś reżyserem, aktorem i scenarzystą. Taki weekend, to by było coś! A dla niedowiarków, którzy nie wierzą w szyszymory czy nimfy wodne, miałabym niezbity dowód w postaci filmu! :)

  15. Hm, zastanawiam się dlaczego to musi być weekend, jakby event nie moglby dotyczyc geekowej codzienności, bo przecież jesteśmy inni, lepsi i oryginalni, czyż nie? :D Co z tego, że ponoć nie mamy życia! Będzie co wnukom bynajmniej opowiadać! Dlatego też taka kamera byłaby czymś, co pozwoliłoby mi utrwalić wszystkie zwariowane chwile aby później móc pokazać swoim dzieciakom “jaki to wasz ojciec byl te 10 lat temu szalony, hohoho”. :D Wyobrażam sobie te rozmowy, “wiesz synu, kiedyś miałem takiego pegazusa, gdybyś na niego nie wylał 2 litrów wody, dzisiaj były twoj”. A weekend? Weekend pewnie spędziłbym w górach ze swoją drugą połówką, nagrywając nasze poczynania, a w miedzyczasie łapiąc kolejne poki i inkubując jajka…. może kiedyś się coś wykluje i będę mógł realizować kolejną część wcześniej wspomnianego planu. :D

    Anyway, sounds like a lot of fun. :) Miłego dnia!

  16. Zawsze chciałem spróbować escapeRoomów. Weekend spędzony razem z taką kamerą na “zwiedzaniu” wszystkich atrakcji typu EscapeRoom np w Krakowie mógłby zaowocować bardzo fajnym kanałem na YouTube :D Zabierałbym wtedy kamerę i jeździł po całym kraju kręcąc relacje z tego typu atrakcji. Musiałbym tylko pamiętać o obróbce Video żeby zaznaczyć miejsca spoilerowe jeśli ktoś chciałby później te EscapeRommy odwiedzać :D

  17. Ja spędzam weekendy szukając w terenie polskich węży i już od jakiegoś czasu przymierzałam się do zrobienia filmu o nich, ale nie mam czym – aparat nie do końca się do tego nadaje. Tak więc kamerka byłaby bardzo na propsie :)

    1. Chciałem coś na pisać, ale nic nie pobije szukania polskich węży (mam nadzieję, że wyłącznie w celu sfilmowania). Powodzenia :)

  18. w weekend zwykle u mnie się tyle dzieje, że bym musiał do kamery zakupić powerbank oraz z 2 dodatkowe baterie :) bo:
    – intensywna jazda enduro na motocyklu
    – jazda konna
    – bieganie z koniem ( najlepszy trener biegania jakiego znam :) )
    – trening karate
    – żagle
    – biegi extremalne
    – sporadycznie latanie motolotnią jako pasażer
    – i jeszcze kilka innych rzeczy ;)
    i czasami brakuje weekendu na wszystkie moje pasje :(
    W przyszły weekend pędzę na zakończenie sezonu motocyklowego mojego klubu KCM. Zakończenie jest w Kotlinie Kłodzkiej. Muszę pisać coś więcej, cud, miód i orzeszki :) Droga 100 zakrętów, Góry Sowie, Góry Stołowe i ogólne piękne okoliczności przyrody i niepowtarzalne, dlatego fajnie byłoby je uwiecznić. Za rok z kolei wybieram się na moto-wyprawę do Rumunii na 2 trasy motocyklowe Transalpinę oraz Transfogarską, piękne górskie serpentyny z widokami zapierającymi dech w piersiach.
    Więc kamerka u mnie na pewno nie będzie leżeć na półce ;)

  19. A ja to bym zrobił “let’s play” z życia, kamerka od rana do wieczora, przez cały weekend, na głowie/szyi/sticku i wieczorny wypad do Questa na partyjkę Cards Against Humanity lub na jakiś dobry koncert. Potem to ładnie obrobić i jarać się na prawo i lewo ^_^

    Po co mam kombinować, jak wiem, że weekend typu wypad w góry/do innego miasta/za granicę odpada. Ten pomysł wyglądałby bardzo ciekawie ^_^

  20. Weekend w stylu geek ? To tylko spędzenie go z innymi geekami. Wybrałbym jakiś konwent, im dalej od miejsca zamieszkania tym lepiej, nic tak dobrze nie działa człowieka jak oglądanie budzącego się dnia zza szyby pociągu. Na miejscu oczywiście poznajemy nowe osoby, tych niezwykle interesujących i szalonych ludzi z całej Polski, i to ich bym nagrał, uwiecznił, to dla nich jeżdżę na konwenty i z nimi uwielbiam spędzać swój czas, nic tak nie kształci i nie pobudza mnie jak nowe znajomości, nowe osoby, które dobrowolnie wtargnęły w moje życie. Fandom, społeczność marzę by nagrać o tym dokument, ukazać konwenty z tej drugiej strony, dziwnych zwyczajów, nocnego życia, niesamowitych historii, niezwykłych osobowości, każdy ma swoją historię do opowiedzenia, czas aby w końcu ktoś ją pokazał, bo naprawdę warto wsłuchać się w nią i dzielić z innymi.

  21. do czego jeszcze bym użył kamery? Do nagrywania organizowanych przez mnie zlotów motocyklowych, połączonych z Maratonem Filmowym, gdzie w dzień zwiedzany na moto okolice, a w nocy (najczęściej od 22 do 5 nad ranem) oglądamy filmy. W tamtym roku były Gwiezdne Wojny, w tym na afiszu był Władca Pierścieni.

  22. P omysłów na weekend w stylu geek mam tyle, że jak tylko o tym pomyślę mam w brzuchu motyle.
    R ok cały z góry chyba na weekendy zaplanować muszę, bo zrealizować chciałabym wszystkie.
    Z abrałabym ze sobą całą rodzinę, z nimi wiem że się nie zanudzę (ani nie zaginę).
    Y eti szukać w Polsce raczej nie mogę, ale nie trudno o inną przygodę:
    G eocachingu (pierwszy raz) spróbuję. Podziwianie pięknych okolic i dreszczyk emocji – to lubię!
    O brazy z tych wycieczek będą na pewno wyśmienite, dzięki nim na pewno wciągnę moich znajomych w tę zabawę.
    D o parku wodnego też się na pewno wybiorę. Kamerkę na każdą z kolei zjeżdżalnię zabiorę.
    A jak mi już braknie zjeżdżalni to nie zmartwię się wcale, bo na jednym parku nie poprzestanę…

    Z e sztuką zawsze się dość lubiłam, od dziecka zawsze tworzyć lubiłam.

    K oniec końców, mogę przecież tworzyć murale, i z nadgarstka (uchwyt na nadgarstek) nagrywać to malowanie po ścianie.
    A rtystką sławną może zostanę dzięki temu i smoki, które namaluję zdobić będą całą Polskę.
    M iasteczko wesołe na pewno też odwiedzę, jak w artykule. Zrelacjonuję każdą atrakcję, nawet te, co się ich boję :D
    E venty ciekawe – na pewno wszystkie odhaczę, bo tej kamerce nie straszne żadne błoto, festiwal kolorów, ani mikstury magiczne.
    R ycerska bitwa z konia siodła na pewno wygląda ciekawie, ale czy to sprawdzę? Nie wiem. Boję się tego co krwawe ;)
    A le z każdą chwilą pomysłów do głowy przychodzi mi wiele, a wspomnienia z tych chwil chciałabym zachować na zawsze…

  23. Jako wzorowy geek pojechałabym na konwent :) Za chwilę Dzień Batmana w Poznaniu gdzie mogłabym kamerę ustawić gdzieś wysoko i nagrywałaby wydarzenie z perspektywy Mrocznego Rycerza. W październiku weekend na mfkig gdzie łapałabym gości i cosplayerów na krótkie wywiady. Listopad to Falkon i moje pierwsze odwiedziny w Lublinie, chętnie zwiedziłabym to miasto z kamerką. W grudniu Europe Comic Con z którego nagrałabym relację (miałabym jakikolwiek pretekst aby jechać). Tyle konwentów, tyle weekendów i na wszystkie zabrałabym taką zgrabną kamerkę :)

  24. Witam, mam pytanko odnośnie kamerki… jak to jest z bateriami? opłaca sie dokupować nowe? i czy jedyna możliwość ładowania to bateria w kamerce i podłączenie jej do komputera? Czy ktoś znalazł ładowarke do baterii? I NAJWAŻNIEJSZE czy kamerka potrafi jednocześnie nagrywać i w tym samym czasie ładować się z Powerbanku?

    1. Można dokupić dodatkową baterię, ja jednak nie widzę takiej potrzeby. Po pierwsze używam karty 16GB i mogę nagrać 1h, 20 minut materiału i na to mi starcza baterii. Po drugie nigdzie nie dostaniesz oryginalnej baterii 1050 mAh, są tylko 900mAh.

      Po podłączeniu do komputera ładuje się bateria.

      Ładowarka pasuje jakakolwiek z micro USB- ja używam ze smartfona Samsunga.

      Tak, oczywiście że potrafi jednocześnie nagrywać i w tym samym czasie ładować się z Powerbanka .

      1. Dzięki wielkie za odpowiedź i rozwianie wszystkich wątpliwości, kupuje! na dobry początek wystarczy :)

  25. Hasło wifi to 1234567890. Czy Wam też za każdym wyłączeniem przestaje liczyć czas i trzeba robić korektę czasu i daty ?

  26. Jak ładować kamerę forever 400,? Na baterie jest napis – ładowanie max 4.2 v a USB w pc daje 5v , podobnie ładowarki USB. Co znaczy ten napis na baterie? Ze po naładowaniu bateria daje max 4.2/czy że można ładować ja ładoearka max 4.2? Nigdzie tego nie ma

  27. To 4k jest interpolowane, bez sensu. Żeby 4k miało sens to trzeba wydać te 600-700zł SJcam 5000x to dobry początek

  28. Witam więc ja zacznę i opisze swoje odczucia co do tej kamer i również zacznę od pozytywów Po pierwsze cena , materiał zewnętrzny ” antypoślizgowy ” dobrze i pewnie trzyma sie w ręce . Menu łatwe można by rzec wręcz anty idiot , Obraz nagrywany w 4K bardzo przyzwoity jak i w pozostałych rozdzielczościach . Wi-Fi działa bezproblemowo z każdym niemal sprzętem Ogólnie za te pieniądze jestem na tak
    Teraz wady
    Nagrywanie w 4K oraz 2,7 brak możliwości zapętlenia jedynie na niższych rozdzielczościach Wi-Fi zasięg max do ok 10 metrów Nagrywanie dopiero po włączeniu czerwonego guzika ( brak automatu jak w kamerkach samochodowych ) Temperatura ( grzeje się ) Lubi sie często zawiesić ( trzeba wyjmować baterię bo inaczej nie wejdziesz w żadna funkcje , Nagrywanie w nocy nie zniewala . Przyznam że kamerki samochodowe proste często dają lepszy efekt. Brak jakichkolwiek aktualizacji a jak by nie było są już dwa lata na rynku o ile nie dłużej. Jeśli korzystasz w ciągu dnia to polecam i dla osób które nie doszukują się kryształowej jakości Bo dla przeciętnego zjadacz różnica między 4K czy 2,7 jest nie dostrzegalna Ale mamy jak by nie było samych znawców ” Ja polecam zwłaszcza za te pieniądze niecałe 200 zł

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.