,

Jak tworzyć więcej, pracując mniej? O sesjach skupienia (LGS 007)

Jak tworzyć więcej, pracując mniej? O sesjach skupienia (LGS 007)

Masz tak czasem, że wieczorem głowa pęka ci od nadmiaru pracy, ale masz przy tym wrażenie, że tak naprawdę nic mądrego nie zrobiłeś? Widzisz w social mediach osoby, które jak z karabinu wypuszczają nowe odcinki podcastu, wpisy na bloga, ebooki, a ty po uszy siedzisz w bieżączkach czy pracy dla klientów i zastanawiasz się, jak rozciągnąć dobę?

Dziś pokażę ci moją ulubioną metodę pracy, która od kilku lat pomaga mi tworzyć dużo więcej, bez poświęcania dodatkowych godzin i zdrowia psychicznego. Co więcej, nie wymaga od ciebie żadnych specjalnych umiejętności i programów. Możesz pracować z nią choćby od jutra. 

Z metody tej korzystają najwybitniejsi twórcy, naukowcy, pisarze i przedsiębiorcy na świecie, jak amerykański profesor informatyki i legendarny edukator zajmujący się produktywnością twórców i pracowników wiedzy, Dan Ariely, uznany naukowiec zajmujący się psychologią i ekonomią behawioralną czy... pisarz Haruki Murakami.

Porozmawiajmy więc o metodzie o mało seksownej nazwie, ale za to ogromnej sile, czyli o… sesji skupienia!

Dlaczego tak trudno się skupić?

Sądzę, że nie odkrywam tu Ameryki, jeśli powiem, że praca twórcza wymaga ogromnego skupienia. To nie jest czas, który po prostu “się wydarza”. Nigdy nie będzie tak, że wszechświat nagnie się do twojej woli i nagle znikną bieżączki, a ty dostaniesz w prezenicie mnóstwo czasu i zastrzyk motywacji, a podcast, wpis czy szkolenie zrobią się same.

Dodatkowo, jeśli zarabiasz na swojej twórczości, czyli jesteś blogerem, twórcą kursów, ale też programistą, copywriterem czy nawet grafikiem, to sprawa jest jeszcze poważniejsza. A to dlatego, że jakość twojej pracy (czyli to CO wytworzysz) jest wprost zależna od jakości twojego skupienia (czyli tego JAK tworzysz).

Krótko mówiąc - nie możesz twórczej pracy wykonywać ani dobrze, ani szybko, jeśli nie masz do tego warunków. 

Sesja skupienia to tylko jeden z elementów dobrej oganizacji na swoim. Jeśli chcesz nauczyć się więcej, to serdecznie zapraszam cię do darmowego kursu online "5 kroków do epickiego tygodnia", dzięki któremu nauczysz się, jak lepiej i mądrzej organizować twórczą pracę na swoim:

Praca w wysokim skupieniu jest ważna, ale bardzo męcząca. Nie wiem, czy wiesz, że twój mózg to zaledwie 2,5% masy twojego ciała, co nie przeszkadza mu zżerać dziennie aż 20% zapotrzebowania energetycznego! Nic dziwnego, że intensywna praca dosłownie “przegrzewa mu obwody”.

Dlatego możesz śmiało zapomnieć o produktywnej pracy i tworzeniu genialnych treści po 10 godzin dziennie. W pełnym skupieniu popracujesz maksymalnie 90 do 120 minut naraz albo… maksymalnie przez 4 godziny dziennie (niezależnie, ile przerw zrobisz w tracie). Po tym czasie ani się nie skupisz, ani nic odkrywczego więcej nie wymyślisz. Nie wspominając o tym, że zaczniesz popełniać dramatycznie dużo głupich błędów.  

Tak wygląda krzywa koncentracji na wykonaniu zadania. Źródło: Antosiewicz.edu

Jak w takim razie pisać, programować, tworzyć, skoro zanim na dobre się rozpędzisz, to już zaczyna brakować ci paliwa?

Okazuje się, że jest na to sposób. Co więcej, korzystają z niego twórcy na całym świecie. I to nie byle kto, bo pisarz Haruki Murakami, a także znani autorzy książek niebeletrystycznych, z Danem Ariely czy Calem Newportem na czele. No i wasza skromna gospodyni tego podcastu. ;)

Czym jest sesja skupienia?

Sesja skupienia to zaplanowany, nieprzesuwalny moment w twoim tygodniu (lub dniu), kiedy zajmujesz się wyłącznie pracą głęboką.

Pracę głęboką charakteryzuje jej “mózgożerność”. To pisanie, programowanie, analizowanie. Jeśli pracujesz na swoim, to sesja skupienia powinna mieć jeszcze jeden, obowiązkowy warunek - w tym czasie zajmujesz się projektami, które są ważne dla ciebie, a nie dla twoich klientów. To jest czas na napisanie tego tekstu, za który trudno ci się zabrać czy pracę nad ebookiem, o którym myślisz od kilku miesięcy. 

Z czego składa się sesja skupienia?

Sesja jest prosta jak budowa narzędzia rolniczego do ręcznego młócenia zboża. Wymaga od ciebie przyjęcia tylko trzech założeń:

1. Wybierz, jak długo będziesz pracować

Wiesz już, że pojedyncza sesja nie powinna trwać dłużej niż 90 minut. Na początek wybierz krótszy czas - 60 czy nawet 45 minut wystarczy.

Zachęcam cię też do tego, żeby nie planować więcej niż jednej sesji dziennie. Łatwiej ci będzie znaleźć czas na 1, może 2 krótkie sesje w tygodniu, niż poprzesuwać obowiązki tak, żeby znaleźć 4 godziny na pisanie.

Pamiętaj, że w tym czasie pracujesz na maksa, ale po zakończeniu sesji również odpoczywasz na maksa przez minimum 15 - 20 minut. Odejdź od komputera, wyjdź z psem, pogadaj z dzieciakiem czy partnerem. Twój mózg właśnie mocno się zmęczył, daj mu chwilę, żeby wrócił do siebie.

2. Pracuj w maksymalnym skupieniu

Podczas pracy w sesji skupienia nie odbierasz telefonów, wyłączasz komunikatory, nie angażujesz się w domowe obowiązki (oczywiście pod warunkiem, że uprzedzisz domowników). Jeszcze lepiej, jeśli na czas sesji skupienia możesz zamknąć się w najcichszym pokoju w domu.

Słowem - bunkrujesz się przed komputerem i nie ma z tobą kontaktu - ale TYLKO przez 90 minut. Gwarantuję ci, że masz 99% szans, że w tym czasie nic się nie zawali, nie spłonie i żaden z twoich klientów nie będzie miał pretensji o to, że się z nim nie kontaktujesz. Dasz radę!

3. Przygotuj BARDZO konkretne zadanie

Musisz wiedzieć dokładnie, co będziesz robić podczas sesji skupienia. Jeśli twoje zadanie jest duże, na przykład musisz napisać długi tekst, dużo lepiej jest na czas sesji zaplanować napisanie połowy.

Możesz wręcz zdecydować, które z podpunktów z konspektu rozwiniesz w tym czasie.

Żeby podać ci przykład: Scenariusz tego wpisu pisałam na sesji skupienia i 60 minut, które sobie na to zadanie przeznaczyłam, obejmowała rozpisanie szczegółowej mapy myśli - tyle jestem w stanie zrobić w godzinę i to był mój cel na sesję skupienia. 

Dobrym kandydatem na zadanie są większe projekty, podzielona na małe odcinki - na przykład kolejne podrozdziały ebooka. Ja często wykorzystuję tak swoje sesje. Pod koniec odcinka opowiem ci, jak to u mnie działa. 

Jak wygląda sesja skupienia?

Bardzo prosto. Siadasz przed komputerem. Wiesz, co będziesz robić (możesz to zapisać na post-icie i przykleić obok monitora).  Telefon leży poza zasięgiem wzroku i rąk, w przeglądarce masz zainstalowaną wtyczkę do blokowania rozpraszających stron.

Twoi domownicy wiedzą już, że nie powinni ci przeszkadzać, a twoi współpracownicy i klienci, że przez najbliższą godzinę do 90 minut nie będzie cię online. Otwierasz edytor tekstu, włączasz stoper (jeśli chcesz) i… piszesz jakby jutra miało nie być!

Wydaje się banalnie proste, ale wcale takie nie jest. Szczególnie jeśli chodzi o to, by wrzucić taką sesję w plan tygodnia. 

Jak zaplanować sesję skupienia?

Zapamiętaj jedną rzecz:

Jeśli twoja praca polega na tworzeniu i czujesz, że ostatnio masz na to mniej czasu, to znak, że sesje skupienia muszą znaleźć się w twoim planie tygodnia. 

I w związku z tym masz dwa wyjścia: albo postanowisz, że jutro zrobisz taką sesję i... nic z tego nie wyjdzie, bo czemu miałoby? Dobrymi chęciami wybrukowane jest przecież pewne bardzo ciepłe miejsce. :)

Albo mądrze umieścisz to w planie następnego tygodnia. 

W zaplanowaniu tygodnia pomogę ci w ramach darmowego kursu 5 kroków do epickiego tygodnia, o którym już wspominałam. Obejmuje dużo więcej, niż tylko planowanie sesji skupienia, dlatego właśnie jest kursem, a nie osobnym wpisem. :)

Ale o planowaniu sesji skupienia z przyjemnością ci poopowiadam. Oto kilka zasad:

1. Potraktuj sesję skupienia jako nienegocjowalne, nieprzesuwalne spotkanie z samym sobą

Możesz je nawet w ten sposób wpisać do kalendarza. Znasz takie momenty w tygodniu, kiedy masz spotkanie za spotkaniem i musisz wcisnąć pracę pomiędzy nie? Dokładnie tak samo możesz zrobić z sesją skupienia, czyli dopasować resztę obowiązków do czasu, który został ci na pracę.

2. Zrób sesję skupienia w tym momencie dnia, kiedy czujesz się najbardziej produktywnie

Rozprawmy się z tym mitem raz na zawsze: Nie, wcale nie musisz pracować od rana. Każdy z nas inaczej reaguje na rytm dobowy (naukowcy nazywają to chronotypem) i jest efektywny w innych momentach w ciągu dnia. To nieprawda, że ludzie sukcesu wstają tylko o 5 rano! ;) Więcej o chronotypach dowiesz się z mojego wpisu Jak wstawać rano z łatwością?

3. Daj znać innym, że potrzebujesz skupienia

To nieprawda, że klienci potrzebują cię na każde zawołanie i że zawsze musisz być online! Sesje skupienia dlatego są takie krótkie, żeby nie przejmować się tym, co spłonie, kiedy nie będzie cię online. Gwarantuję ci, że nic nie spłonie, a nawet jeśli ktoś potrzebuje twojej pomocy, to z pewnością poczeka godzinę. 

Jak to można zrobić?

  • Jeśli pracujesz w zespole, możecie umówić się na “godziny ciszy” czyli zrobić sesję skupienia razem i wpisać ją do kalendarza. Podczas “godzin ciszy” nie umawiacie spotkań i nie rozmawiacie ze sobą;
  • Jeśli pracujesz w domu, możesz umówić się z domownikami, że potrzebujesz godziny na pracę lub znaleźć taki moment w ciągu dnia, kiedy nikt nie będzie ci przeszkadzał. Jeśli domownicy są na tyle duzi, że nie trzeba się nimi zajmować, możesz ustalić jakiś sygnał, np. Zamknąć drzwi, wywiesić kartkę “nie przeszkadzać”, powiesić coś na monitorze czy np. Kupić małą, zabawkową sygnalizację świetlną na baterie i postawić na biurku. Wtedy kolory: zielony, żółty, czerwony oznaczać będą twoją gotowość do rozmów z innymi. 

4. Możesz przedłużyć sesję skupienia, ale zdecyduj o tym pod koniec pierwszej sesji

Pamiętaj, że jeśli zaczniesz planować taką pracę na kilka godzin dziennie, to nigdy nie znajdziesz na nią czasu!

Jak wyglądają moje sesje skupienia?

Chyba najłatwiej będzie opowiedzieć mi o sesjach skupienia na własnym przykładzie. Przyznam się, że kocham tę metodę wielką miłością. To absolutna podstawa mojego tygodnia, kiedy zaczynam pracę nad ebookami czy kampaniami, w których muszę napisać dużo treści. 

  • Moje sesje skupienia mają tylko 60 minut - 90 minut intensywnej pracy to dla mnie za dużo. Wolę popracować godzinę, zrobić przerwę, a potem zdecydować, że pracuję w tym trybie jeszcze drugą, niż męczyć się przez 90 minut. Wychodzę z założenia, że sesje działają tylko wtedy, kiedy kojarzę je sobie w głowie z maksymalnym skupieniem. Jeśli pisałabym przez 50 minut, a pozostałe 40 obijała się na Insta czy Facebooku, to osłabiłabym “moc” tej metody w swojej głowie. A tak, mogę powiedzieć sobie - tak, zabieram z mojego tygodnia jedną czy dwie godziny na rzeczy, które tu i teraz nie przyniosą mi natychmiastowych efektów, albo nie są pilne, ale to będzie turboproduktywna godzina i w tym czasie zrobię bardzo dużo. Oczywiście nie planuję więcej niż 60 minut naraz. Ważne! Gdyby dzień poszedł nie po mojej myśli, to przynajmniej jestem 60 minut do przodu i nie musze się gimnastykowac, żeby znaleźć więcej czasu w kalendarzu;
  • Sesje skupienia łączę z metodą Pomodoro i minutnikiem, bo to pozwala mi się lepiej skupić. To oznacza, że pracuję 25 minut, robię 5 minut przerwy, a potem pracuję kolejne 25 minut. Do odliczania czasu korzystam ze strony pomodoro tracker, którą linkuję w notatkach do podcastu;
  • Lubię w ramach sesji skupienia pracować nad jednym projektem przez dłuższy czas - pierwszą wersję Hackbooka: Ustalanie i realizacja celów napisałam w 20 dni, pracując po godzinie dziennie z samego rana. Wstawałam, siadałam do komputera i jeszcze przed śniadaniem, prysznicem i założeniem spodni pisałam przez godzinę. Dzięki temu zanim dzień zaczął się na dobre, ja już byłam “do przodu”. Ponieważ tej jesieni czeka mnie sporo treści, właśnie wracam do tego trybu;
  • Stosuję zasadę szefów kuchni mis-en-place, czyli “wszystko na swoim miejscu” - podobno w dobrych restauracjach szefowie nie zaczynają pracy, dopóki nie mają kompletu sprzętów kuchennych i składników. Chodzi o to, żeby nie tracić czasu na przygotowania. Ja robię tak samo - przygotowuję wszystkie elementy (np. Rozpiskę treści, materiały źródłowe etc.) w warunkach roboczych, a w trakcie sesji skupienia pracuję już tylko nad tym, co najważniejsze;
  • Żeby jak najlepiej skojarzyć sobie sesję skupienia z produktywną pracą, pracuję zawsze w tych samych warunkach, tj. w tym samym miejscu, w miarę możliwości o tym samym czasie, a już na pewno - słuchając tej samej muzyki. Piszę przy płycie Dark All Day jednego z moich ulubionych zespołów, tj. Gunship. Dzięki temu, że znam na tej płycie dosłownie każdą nutę, to muzyka mnie nie rozprasza, a do tego piosenki na tej płycie trwają w sumie około 1 godziny, więc nawet jeśli zapomnę włączyć licznik Pomodoro, cisza w słuchawkach przypomni mi, że czas na fajrant. ;) Oczywiście, jeśli masz ochotę sprawdzić, czego słucham, to w notatkach do podcastu znajdziesz link do Spotify.

Twoje pierwsze kroki do sesji skupienia

Jeśli dotrwałeś do tego momentu, to mam dla ciebie na koniec dwa proste kroki do zaplanowania pierwszej sesji skupienia:

1. Zdecyduj, na co ważnego i niepilnego nie potrafisz znaleźć czasu.

Jeśli nie wiesz, jak to określić, to podrzucam dwa produkty, które ci w tym pomogą:

2. Zdecyduj, KIEDY i GDZIE zrobisz swoją pierwszą sesję skupienia, a potem zapisz to w kalendarzu

Najlepiej tym, do którego mają dostęp twoi klienci, współpracownicy i domownicy. Jeśli nie wiesz, na kiedy zaplanować sesję skupienia, to posłuchaj 6. odcinka podcastu Life Geek Show, gdzie mówiłam więcej o znajdowaniu czasu na rozwój siebie i biznesu.

Żeby wzmocnić zobowiązanie, możesz na przykład napisać do mnie prywatną wiadomość na Instagramie z datą, godziną i zadaniem, które chcesz wykonać - w ramach drobnego zobowiązania. :) Będzie mi bardzo miło i jeśli zechcesz, z przyjemnością podzielę się tą deklaracją na moich Stories.

Słuchaj Life Geek Show na:

Linki i notatki z tego odcinka:


Life Geek Show to podcast o produktywności i osiąganiu bez spiny dla przedsiębiorczych twórców i twórczych przedsiębiorców. Rozmawiam z inspirującymi gośćmi o tym, jak pracują i myślą, mówię o mądrej organizacji i zmienianiu świata. Prowadzi Natalia Dołżycka.